adarop.republika.pl
I__WOJNA_ŚWIATOWA
Z_relacji_mojego_taty_Antoniego_Stankiewicza.
Zubracze Foto
Żubracze
Sentymentalna podróż do Żubraczego
Jan
z Trzciany
Wykaz
przestępców politycznych-1864
Genealogia
Dworzaka
INDEKS ZIEMIAN POLESIA W 1929 R. Księga Adresowa Polski 1929. Polesie. Pozycja ta dostępna jest w Internecie pod adresem http://www.jewishgen.org/jri-pl/bizdir/lang.pl/bd1929.htm. Tam też możesz odnaleźć opis danej miejscowości z wymienionymi właścicielami ziemskimi.
Gedroyć Renata - Hołuzja, Gedroyć Władysław - Swarynie, -właściciel ziemski (cegielnie, młyny, spożywcze artykuły)
Wyszukiwanie miasta SWARYNIE | ||||
|---|---|---|---|---|
| Miejscowość | Patrz | Powiat | Województwo | Strona Księgi Adresowej |
| Swarynie | Sarny | Polesie | Otwórz na stronie 1109 | |
Księstwo Władysław i
Małgorzata Gedroyciowie. Tree
Rodzina ta pochodziła z Wołynia / dzisiejsze terytorium
Białorusi/. Ich główną siedzibą był jednak
Kulików dzisiejsza Ukraina/, gdzie mieli o
wiele większy dwór, zwany pałacem i dobra ziemskie.
| Miejscowość | Patrz | Powiat | Województwo | Strona Księgi Adresowej |
|---|---|---|---|---|
| Kulików | Radziechów | Tarnopol | Otwórz na stronie 1673 |
Kulików- wieś i gmina, powiat Radziechów, sąd powiatowy Radziechów, sąd okręgowy Złoczów; 577 mieszkańców. Właściciele ziemscy: Gedroyć Władysław.
Informacje ze strony: http://republika.pl/adarop/index.html
(...) Właścicielami
folwarku w Miękiszu Nowym było księstwo
Władysław i Małgorzata Gedroyciowie. Czy ci Państwo nosili tytuł książęcy? –
Trudno mi w tym momencie jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć, tak
tytułowani byli przez okoliczną ludność, tak też nazywa ich w Kronice Parafii
ksiądz Rychlicki, ja postąpię podobnie. O tym, że ci Państwo, rzeczywiście
nosili tytuł książęcy niezaprzeczalnie świadczą jednak dokumenty notarialne,
które przedstawię później.
Folwark – czyli
duże gospodarstwo szlacheckie, znajdował się w Miękiszu Nowym w okolicach
zabudowań Państwa Rzeźwickich i Pani Adamów na górce w okolicach kościoła.
Jego zabudowania
to: dworek prawdopodobnie z modrzewiowego drzewa z gankiem, duża obora i
stodoła, budynki magazynowe i gorzelnia.
Rodzina ta
pochodziła z Wołynia / dzisiejsze terytorium Białorusi/. Do naszej
miejscowości przybyli prawdopodobnie pod koniec XIX wieku. Byli
właścicielami bardzo dużych obszarów ziemi w całej okolicy. Do nich należały
pola na całym dzisiejszym „Mokrym”, lasy i pola ciągnące się za ówczesnymi
„Korczunkami”i „Sieniawką” w stronę wschodnią, lasy okalające wieś Czerniawkę od
strony zachodniej, lasy i stawy rybne w Korzenicy. Byli również właścicielami
stawów rybnych w Nowej Grobli. Bezpośrednio tymi stawami, w ich imieniu,
zarządzał mieszkaniec Nowej Grobli - Trembicki.
Majątek
księstwa w Miękiszu Nowym to kilkanaście par koni, kilkadziesiąt krów i
oczywiście gorzelnia, w której produkowano spirytus. Do dzisiejszego dnia
widoczne są fragmenty tamtej budowli - owej gorzelni /była murowana z cegły/
usytuowana w kierunku południowym od zabudowań Pani Adamów. Za gorzelnią
znajdował się duży staw, który wówczas służył jako schładzarka do
wyprodukowanego spirytusu. Produkty gorzelni były zabierane i wywożone do
Kulikowa.
W 1873
roku w Miękiszu Nowym nie było jeszcze probostwa tylko „komendarya” tzn.
proboszcz z Laszek raz w tygodniu odprawiał Mszę Świętą. Za czasów probostwa ks.
Wincentego Zbigniewicza -od 1892 – 1911 i Ludwika Bikowskiego- od 1912 – 1916
pojawił się pomysł, aby w Miękiszu Nowym w perspektywie wybudować kościół i
utworzyć parafię.
Ekspozyturę, czyli filię parafii Laszek w Miękiszu Nowym utworzył
wspominany już wcześniej, ksiądz Ludwik Bikowski . Zamiar ten został
zrealizowany dnia 18 czerwca 1909 roku, ale jeszcze nieformalnie.
W
dniu 1 marca 1909 roku księstwo Giedroyciowie – ówcześni właściciele
Miękisza Nowego, ofiarowali plac na budowę przyszłej Świątyni o powierzchni 8,5
morga Wpisu do ksiąg notarialnych dokonał Eugeniusz Pawłowicz notariusz z
Radymna.
W 1910
roku rozpoczęto budowę plebani. Składała się ona z 4 pokoi, 2 przedsionków, z
werandy, kuchni, spiżarni i piwnicy. Znajdowała się ona na tutaj, gdzie obecnie
znajduje się budynek Ośrodka Zdrowia. Wybudowano wówczas również stodołę. W tym
roku powołano również Komitet Budowy Kościoła. Na czele Komitetu stanął ks.
Bikowski a pomagali mu Franciszek Możdżan, Jakub Gonciarz oraz
Wojciech Piguła – gospodarze z Miękisza Nowego. Komitet rozpoczął
starania o zbiórkę pieniędzy na budowę Świątyni. Ks. Wojciech Rychlicki
objął rządy w Ekspozyturze dnia 2 maja 1913 roku. Objął kierownictwo nad
Komitetem Budowy Kościoła. Rozpoczęto intensywne starania o budowę kościoła.
Ksiądz Rychlicki zdawał sobie sprawę z tego , że kościoła od razu nie wybuduje
się, dlatego też zwrócił się z prośbą do właścicieli wsi - księstwa
Gedroyciów z prośbą o sprzedanie starego czworaku położonego naprzeciwko
ochronki. Właściciele wyrazili zgodę na sprzedaż wraz z placem . Czworak
rozebrano , dokupiono drewna u hr. Zamoyskiego z lasu w Nowej Grobli i
rozpoczęto budowę kaplicy według planu ks. Rychlickiego. Kaplica ta usytuowana
była obok ochronki – naprzeciw budynków plebani.
Góra
Majątek ten
rozwijał się do wybuchu pierwszej wojny światowej, czyli do roku 1914. Książę
Gedroyć uchodził za bardzo dobrego gospodarza. Z jego inicjatywy pola na
„Mokrym” w tamtych czasach nie były mokre, ponieważ przeprowadził tam
meliorację. Podobnie uczynił z polami leżącymi za Korczunkami, wcześniej jednak
kazał wykarczować około 7 hektarów lasu. Jak wspominają moi rozmówcy, ten
projekt i sama realizacja nie miały poparcia u jego żony Małgorzaty. Wówczas to
książę miał odpowiedzieć „ Żono, czynię to, bo jest taka konieczność
tu i teraz, za 40 lat i tak będzie tutaj rósł las”. Słowa wypowiedziane w
1912 roku sprawdziły się, bowiem w 1951 roku teren ten odebrany wcześniej
lasowi, znów został zalesiony. W Korczunkach /za ówczesną wsią/ książę kazał
wydobywać torf. Jak wynika z opowieści, zaczęły padać wówczas ulewne deszcze.
Wtedy to utonęły w bagnie dwie maszyny do wydobywania torfu. Był to rok 1914 –
początek wojny i zapewne, dlatego właściciel nie zdecydował się ich wydobywać.
Tkwią, więc one do dnia dzisiejszego w ziemi. Moje rozmówczynie wspominały, że
widać było ich fragmenty jeszcze na początku lat siedemdziesiątych.
W czasie
nieobecności we wsi Państwa, majątkiem zarządzał / około 1910-1924/ ekonom o
nazwisku Suszczyński. Sam dysponował również pokaźnym majątkiem, a jego domostwo
znajdowało się w okolicach dzisiejszych zabudowań Państwa Maryjków na
„Mokrym”. W folwarku, na stałe zatrudnionych
było kilkanaście osób, m.in. człowiek zajmujący się końmi -Senio z Sieniawki. Do
prac wynajmowani byli okoliczni ludzie.
Do dworu księstwa,
od drogi głównej / droga ta w tamtym okresie była jednym z głównych traktów w
kierunku Lwowa/ prowadziła ponoć przepiękna aleja lipowa, którą bardzo często
przejeżdżały różne bryczki i powozy, książę tutaj również przyjmował gości.
Jak się
dowiedziałem, to dzięki Gedroyciowi do Miękisza Nowego zostały sprowadzone
siostry zakonne. Miał im wówczas nadać tutaj 7 morgów pola. Zapewne czytelnik
teraz zdziwi się skąd siostry do nas przybyły. Sam nie chciałem w to wierzyć,
ale moi rozmówcy twierdzili, że to oczywista prawda. Jak już wspominałem
własność księstwa była bardzo duża. Do niego należała wówczas i wieś Hamarnia.
Na przełomie wieku XIX i XX była to ponoć wieś duża ze szkołą, do której
uczęszczały dzieci z Hamarni, Zakopców i Soliłów. Tam też znajdowała się
Ochronka, a w niej siostry zakonne. Za namową księdza Ludwika Bikowskiego,
książę Gedroyć miał zdecydować się na sprowadzenie tych właśnie sióstr z
Hamarni. Zastrzegam, że informacja ta może być tylko przekazem z pokolenia na
pokolenie, a dzisiaj nie ma już niestety ludzi, którzy bezpośrednio byliby
świadkami tamtych wydarzeń.
Zadać sobie
trzeba pytanie – jak doszło do tego, że tak duży folwark upadł, jakie były
bezpośrednie tego przyczyny?.
Udało mi się
uzyskać oryginalne dokumenty notarialne z roku 1911 i 1922, które to
poświadczają sprzedaż ziemi przez księstwo Władysława i Małgorzatę Renatę dwojga
imion Gedroyciów na rzecz mieszkańców Miękisza Nowego. Dokumenty te nie mówią
jaką powierzchnię gruntu kupuje poszczególny mieszkaniec, wymienione są
natomiast numeru działek oraz rodzaj pola. W tych przypadkach są to : rola,
łąki, sady, nieużytki a nawet drogi.
5 sierpnia 1914 roku miała
miejsce mobilizacja do wojska austriackiego. Tutejsza ludność, zdolni do służby
wojskowej, masowo zgłaszali się do wojska. Przez Miękisz przechodziły
pułki czeskie i wiedeńskie. 5 września w Miękiszu Nowym dało się słyszeć
coraz to bardziej zbliżającą się kanonadę artyleryjską. Były to odgłosy bitwy w
okolicach Oleszyc. Ludność polska żyła w ciągłym strachu w obawie o swoje życie
i mienie, ponieważ wiedzieli, co może ich spotkać z rąk rosyjskich, czuli
się bowiem poddanymi cesarza austriackiego Franciszka Józefa. 8 września w
Miękiszu Nowym był istny exodus uciekającej ludności z okolicznych wsi. Wszyscy
kierowali się w stronę Radymna, byle dalej, byle za San. Tam, tak sądzili, jest
blisko twierdza Przemyśl i Rosjanie tam nie dojdą. Ludzie zabierali ze sobą swój
najcenniejszy dobytek. Czasem nie było tego wiele, zwykły tobołek z bochenkiem
chleba, osełką masła i sera. Czasem była to krowa, jedyna żywicielka całej
rodziny. Rzadko, kto dysponował końmi, które ciągnęły wóz. Ludzie uciekali
głównie piechotą, byle dalej od wroga. Wszyscy bardzo się śpieszyli, ponieważ
krążyła pogłoska, że Rosjanie mają zamiar wysadzić most na Sanie, a wówczas
droga ucieczki została by odcięta. Ucieka również, w obawie przed utratą, życia,
ks. Rychlicki wraz z dwiema służącymi oraz siostrami zakonnymi: Rozalią i
Franciszką. Oddziały rosyjskie – Kozacy, pojawiły się w Miękiszu Nowym 9
września około 8 rano. Ksiądz Rychlicki przebywał u kolegów księży w
okolicach Przemyśla, Rzeszowa i Krosna. Powrócił do Miękisza Nowego w dniu 10
grudnia 1914 roku. Zastał budynki nie tknięte, tylko okoliczna ludność tak
Polacy jak i Rusini pozabierali wszystko to, co nadawało się do jedzenia. Ksiądz
Rychlicki wspomina, że Rosjanie w Miękiszu nie zachowywali się aż tak źle jak
np. w Radymnie, gdzie rozbijali i grabili sklepy, rabowali ludziom w
zasadzie wszystko, co przedstawiało jakąkolwiek wartość. Wśród ludności szerzył
się głód, wysprzedawano Rosjanom, co się tylko dało, aby tylko przeżyć. W
Bukowinie znajdował się majątek hrabiego Zamoyskiego. Zajęli go Rosjanie.
Stamtąd okoliczna ludność zabierała lub kupowała zboże, mąkę. Majątek ten w
tamtym czasie zupełnie podupadł.
W Miękiszu Nowym nie było
regularnej armii rosyjskiej tylko kilka razy w tygodni przyjeżdżał oddział
kozacki, aby zapoznać się z sytuacją we wsi.
Dnia 25 maja 1915 roku w Miękiszu Nowym ustaliła się linia frontu między wojskami rosyjskimi / Trójporozumienia/ a wojskami austriacko-niemickimi /Trójprzymierza/. Artyleria rosyjska zajęła stanowiska w okolicy dzisiejszej drogi prowadzącej do Tuchli.
Tego dnia, w wyniku ostrzałów
artyleryjskich, spłonęło kilka gospodarstw na początku wsi od strony Bukowiny. W
armii rosyjskiej, tak jak i w austriackiej czy niemieckiej byli Polacy. To, że
Miękisz Nowy nie spłonął w tym czasie całkowicie, należy zawdzięczać właśnie
Polakom wcielonym do armii rosyjskiej. Oni to właśnie pomogli schronić się ks.
Rychlickiemu. Księstwo Władysław i Małgorzata Gedroyciowie wyjechali w
pośpiechu na Wołyń do swoich rodzinnych stron.
We wsi paliły się domy, stajnie, stodoły / wszystkie kryte były strzechą/, spaliła się m.in. stodoła na plebani a z budynku mieszkalnego plebani, w wyniku pobliskiego wybuchu pocisku artyleryjskiego, spadła dachówka, następnie budynek stanął w płomieniach i momentalnie spłonął. Zniszczona został także ochronka i kaplica. zobacz więcej http://republika.pl/adarop/index.html
Jak już
wspominałem majątek funkcjonował do wybuchu I wojny światowej. W momencie
wejścia na nasz teren wojsk rosyjskich rodzina Gedroyciów wraz z dziećmi
Agnieszką, Lilianną i Witoldem, zmuszona była opuścić nasze tereny i udać się w
swe rodzinne strony na Wołyń. Prawdopodobnie stamtąd Rosjanie wywieźli ich
w głąb Rosji. W okresie wojennym majątek zupełnie podupadł, po prostu nie było
gospodarza, a obecność wojsk austriackich i rosyjskich przyczyniła się
bezpośrednio do upadku. Z majątku najpierw Austriacy, a później Rosjanie zabrali
wszystkie konie i bydło. Wcześniejsze nakłady włożone w melioracje znacznie
uszczupliły kapitał.
(...)Właściciele wrócili do Miękisza około 1919 roku. Zastali swoje
dobra w opłakanym wręcz stanie. Przenieśli się do Kulikowa, przyjeżdżali jednak
do wsi. Byli w dniu 26 października 1919 roku podczas uroczystości poświęcenia
naszego kościoła, przyjeżdżali i później, gdzieś do około 1930 roku. Następnie
zamieszkali w Jarosławiu. Ich syn Witold studiował w Warszawie i tam według
relacji moich rozmówców zamieszkali na stałe. Dwór i budynki zostały rozebrane w
latach trzydziestych, pola zakupione przez innych właścicieli /szlachtę/,
ludność napływową i okolicznych mieszkańców.
Fragment dokumentu /kupno ziemi
przez Franciszka i Katarzynę Świerczków/ z 20 października 1921 roku ukazuje
podpisy kupujących, świadków oraz podpisy księstwa Gedroyciów.
Wspomnienia o
tych właścicielach są jak najlepsze. Książę, ponoć słynął ze swej stanowczości,
jego żona Małgorzata nigdy nie dopuszczała do tego, aby ludzie pierwsi jej się
kłaniali, sama mówiąc „Dzień dobry, Szczęść Wam Boże”. Wspominają
również, że księżna wręcz chciała, aby jej dzieci bawiły się z dziećmi
chłopskimi i często je zapraszała do siebie, częstując przy tym różnymi
smakołykami.
Z relacji mojego taty Antoniego Stankiewicza.
W 1927 r państwo Gedroyciowie, a wraz z nimi rodzina Stankiewiczów opuścili Kulików i zamieszkali w Żubraczem k/ Cisnej. Prawdopodobnie przyczyną wyjazdu była choroba córki Jadwigi. Zdecydowali się osiedlić w górach. Kupili majątek od Gertnera. Miał 3000 ha lasu. Dopóki Gertner się nie wyprowadził mieszkali w barakach. Władysław i Małgorzata Gedroyciowie mieli córkę Paulinę, Jadwigę, Zofię i syna Witolda.
Jadwiga urodziła syna Andrzeja i córkę Irenę. Dzieci nie chodziły do szkoły, uczyła ich niezamężna ciotka ze Lwowa.
Władysław
Ignacy Marek Gedroyć, Born: 8 May 1862, Horodnica. Married 4 Apr 1904,
Horodec, to Margueritte Renée de Pourbaix, Died: 7 Apr 1943, Żubracze
Tree
Andrzej był młodszy od mojego taty o 6 lat, a więc urodził się w 1930 r, Z wykształcenia inżynier rolnik, prowadził gospodarstwo w Koszalinie.
Irena młodsza o 3 lata od Andrzeja, urodziła się w 1933 r
Małgorzata -Margueritte Renée de Pourbaix -ur: 23 Apr 1880, Fourmie, Belgia, żona Władysława ślub 4 kwietnia 1904 r , w Horodec, zmarła 5 stycznia 1953, Białogard Tree
Jadwiga -córka państwa Giedroyciów (*2 stycznia 1907, w Miękiszu Nowym), wyszła za mąż za Marka Kociatkiewicza (ślub 27 grudnia 1927 r) . Zarówno Marek, jak i jego brat Piotr ukończyli Uniwersytet Lwowski. Tato-Antoni Stankiewicz wspomina, że pamięta ich kąpiących się w rzece Solince. Tree
Marek Kociatkiewicz (*10 czerwiec 1903, Lwów)- mąż Jadwigi, był wójtem przed wojną. W 1939 r przekroczył granicę i przez Węgry, Jugosławię, Egipt dostał się do Anglii. Wrócił z Anglii do kraju w 1949 r. Zamieszkał w Koszalinie i tam zmarł 16 czerwca 1992. Tree
Mój dziadek, Jan Stankiewicz był gajowym u Gedroyciów i wraz z Janem i Adolfem Filipczakiem organizował przerzut ludności na Węgry. W okresie od jesieni 1939 r do początku 1940 r granicę przekroczyło 500-600 osób.
13 kwietnia 1940 roku mój tato, Antoni Stankiewicz- (wówczas 16-letni chłopiec), Jadwiga Kociatkiewiczowa oraz pani Porzycka - wdowa (?) po majorze i jakiś student ze Lwowa, (który mieszkał z panią Porzycką w Żubraczem około 1 miesiąca), z pomocą Józefa Woźnicy zostali przeprowadzeni do granicy polsko-węgierskiej. Pani Porzycka miała szłapy na nogach, pozostali szli na nartach. Po dwóch nieprzespanych nocach dotarli do pasa granicznego w Kissbereżne (na Węgrzech) nad ranem. Natknęli się na słowackiego żołnierza, który chciał ich deportować z powrotem do kraju. Pomógł im słowacki ksiądz, który widząc zamieszanie, włączył się do rozmowy (z Kociatkiewiczową rozmawiał po łacinie) i kazał Słowakowi wracać do swojej jednostki. Żołnierz uległ namowom księdza, przekupiony przez p. Porzycką (dostał od niej zegarek), pozwolił im przejść na stronę węgierską. Cały dzień przeczekali w jakiejś chałupie chłopskiej, w ukryciu przed patrolem węgierskim. Po zmroku zostali przewiezieni furmanką, jako chorzy do pobliskiego miasteczka. Mogli już legalnie poruszać się po Węgrzech. Z pomocą policji dojechali do Ungwaru do "konsulatu" w tym mieście. Będąc już w konsulacie pani Jadwiga zaanonsowała się telefonicznie i po chwili z góry zszedł przystojny, siwy pan. Zmierzył okiem przybyszów i powiedział:
"Po co Panie tutaj przyszły? Bo tych dwóch panów będą tutaj potrzebować, ale miejsce Pań jest w kraju, aby zająć się chorymi, udzielać pomocy rannym". Zaskoczyło to bardzo panią Jadwigę.
Każdy z nich
dostał po 20 pengów i odesłano ich koleją do Budapesztu. Mieszkali w komfortowej
5-piętrowej kamienicy przez prawie miesiąc. Po 3 tygodniach pobytu w
Budapeszcie, pani Kociatkiewiczowa, być może zachęcona pomysłem konsula wróciła
do kraju.
zobacz więcej
W latach okupacji w miejscowym dworze w Żubraczem u Jadwigi Kociatkiewiczowej z Gedroyćów (ps."Renia"), znajdował się punkt etapowy trasy kurierskiej prowadzącej na Węgry.
Na starym
cmentarzu w Żubraczem k/Cisnej znajduje się nagrobek księcia Władysława
Gedroyća, przedostatniego właściciela miejscowego majątku. Właściwie znajduje
się tam 2 tablice nagrobne. Na starej tablicy, powalonej w trawie, leżącej obok
grobowca wyryty jest napis: " *9 V 1861 †7 IV
1943 Władysław ks. Gedroyć".
Na tablicy grobowca z lastrika
wyryty jest napis: " Władysław Książę
Gedroyć *8 V 1862 †7 IV 1943 Pan na
Żubraczach Ave Maria ".
Sentymentalna podróż do Żubraczego
Zubracze Foto
"Genealogia" w
opracowaniu Włodzimierza Dworzaczka,
PWN, Warszawa 1959, strona 84:
"W zaborze austriackim całej szlachcie chcącej legitymować się i
zasiadać w Stanach nakazano w r. 1782 przedłożyć rządowi krajowemu kolorowe
rysunki przysługujących herbów z ich opisami oraz dowody na prawo używania
tych
herbów. Dowodami tymi miały być: oryginalne dokumenty, wyciągi z akt
grodzkich i ziemskich, świadectwa magnatów wyznaczonych do badania dowodów
szlachectwa, w braku zaś dokumentów wyciągi z Paprockiego, Okolskiego i
Niesieckiego, uznanych za powagi równe źródłom. Potem od Wydziału Stanowego
przejął te sprawy Wydział Krajowy we Lwowie i tam prowadzono metryki szlacheckie
oraz wydawano certyfikaty szlachectwa dla osób pochodzących najdalej
w drugim
stopniu od wylegitymowanych. Gdy chodziło o dalszych potomków, potrzebne było
zezwolenie ministra spraw wewnętrznych.
Urzędowym wykazem osób
wylegitymowanych w Galicji jest
Poczet szlachty galicyjskiej i
bukowińskiej, Lw. 1857"
| Nazwisko, przydomek, herb, stopień szlachectwa, imię | Charakter | Który monarcha zatwierdził dawne polskie szlachectwo, lub nadał nowe szlachectwo? - Który urząd, i kiedy zatwierdził albo uznał dawne polskie szlachectwo? Kiedy indygenat nadano? |
|---|
| Giedrojć Xiążę Ignacy | Członek Stanów | Lwow. Sąd grodzki r.1782. |
|---|
http://webmedia.pl/wacekps/gastr065.htm
Sentymentalna podróż do Żubraczego
Po roku 1945 wieś Żubracze została zniszczona i wysiedlona.
Kociatkiewiczowie i Stankiewiczowie po wojnie osiedlili się w Nysie.