adarop.republika.pl   I__WOJNA_ŚWIATOWA  Z_relacji_mojego_taty_Antoniego_Stankiewicza.       Zubracze Foto Żubracze    Sentymentalna podróż do Żubraczego    Jan z Trzciany      Wykaz przestępców politycznych-1864       Genealogia Dworzaka                                                                                                                                                   

                                                                                                                                                                 Powrót do strony głównej                


INDEKS ZIEMIAN POLESIA W 1929 R. Księga Adresowa Polski 1929. Polesie. Pozycja ta dostępna jest w Internecie pod adresem http://www.jewishgen.org/jri-pl/bizdir/lang.pl/bd1929.htm. Tam też możesz odnaleźć opis danej miejscowości z wymienionymi właścicielami ziemskimi.

Gedroyć Renata - Hołuzja, Gedroyć Władysław - Swarynie, -właściciel ziemski (cegielnie, młyny, spożywcze artykuły)

Wyszukiwanie miasta SWARYNIE

Miejscowość Patrz Powiat Województwo Strona Księgi Adresowej
Swarynie   Sarny  Polesie  Otwórz na stronie 1109

 

Księstwo Władysław i Małgorzata Gedroyciowie.  Tree  Rodzina ta pochodziła z Wołynia / dzisiejsze terytorium Białorusi/. Ich główną siedzibą był jednak Kulików dzisiejsza Ukraina/, gdzie mieli o wiele większy dwór, zwany pałacem i dobra ziemskie.

Z informacji zawartych w Księdze  Adresowej Polski 1929:

http://data.jewishgen.org/jri-pl/1929/P1673.pdf

Miejscowość Patrz Powiat Województwo Strona Księgi Adresowej
Kulików   Radziechów  Tarnopol  Otwórz na stronie 1673

 

Kulików- wieś i gmina, powiat Radziechów, sąd powiatowy Radziechów, sąd okręgowy Złoczów; 577 mieszkańców. Właściciele ziemscy: Gedroyć Władysław.  

 

   


Informacje ze strony:                  http://republika.pl/adarop/index.html

(...) Właścicielami folwarku  w Miękiszu Nowym było księstwo Władysław i Małgorzata Gedroyciowie. Czy ci Państwo nosili tytuł książęcy? – Trudno mi w tym momencie jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć, tak tytułowani byli przez okoliczną ludność, tak też nazywa ich w Kronice Parafii ksiądz Rychlicki, ja postąpię podobnie. O tym, że ci Państwo, rzeczywiście nosili tytuł książęcy niezaprzeczalnie świadczą jednak dokumenty notarialne, które przedstawię później.

Folwark – czyli duże gospodarstwo szlacheckie, znajdował się w Miękiszu Nowym w okolicach zabudowań Państwa Rzeźwickich i Pani Adamów na górce w okolicach kościoła.

Jego zabudowania to: dworek prawdopodobnie z modrzewiowego drzewa z gankiem, duża obora i stodoła, budynki magazynowe i gorzelnia.

Rodzina ta pochodziła z Wołynia / dzisiejsze terytorium Białorusi/. Do naszej miejscowości  przybyli prawdopodobnie pod koniec XIX wieku. Byli właścicielami bardzo dużych obszarów ziemi w całej okolicy. Do nich należały pola na całym dzisiejszym „Mokrym”, lasy i pola ciągnące się za ówczesnymi „Korczunkami”i „Sieniawką” w stronę wschodnią, lasy okalające wieś Czerniawkę od strony zachodniej, lasy i stawy rybne w Korzenicy. Byli również właścicielami stawów rybnych w Nowej Grobli. Bezpośrednio tymi stawami, w ich imieniu, zarządzał mieszkaniec Nowej Grobli - Trembicki.

    

 Majątek księstwa w Miękiszu Nowym to kilkanaście par koni, kilkadziesiąt krów i oczywiście gorzelnia, w której produkowano spirytus. Do dzisiejszego dnia widoczne są fragmenty tamtej budowli - owej gorzelni /była murowana z cegły/ usytuowana w kierunku południowym od zabudowań Pani Adamów. Za gorzelnią znajdował się duży staw, który wówczas służył jako schładzarka do wyprodukowanego spirytusu. Produkty gorzelni były zabierane i wywożone do Kulikowa.

W 1873 roku w Miękiszu Nowym nie było jeszcze probostwa tylko „komendarya” tzn. proboszcz z Laszek raz w tygodniu odprawiał Mszę Świętą. Za czasów probostwa ks. Wincentego Zbigniewicza -od 1892 – 1911 i Ludwika Bikowskiego- od 1912 – 1916 pojawił się pomysł, aby w Miękiszu Nowym w perspektywie wybudować kościół i utworzyć parafię. W 1896 roku w Miękiszu Nowym powstaje Ochronka. Przy Ochronce powstała jednocześnie  Kaplica, w której odprawiane były nabożeństwa.

Ekspozyturę, czyli filię parafii Laszek w Miękiszu Nowym utworzył wspominany już wcześniej, ksiądz Ludwik Bikowski . Zamiar ten został zrealizowany dnia 18 czerwca 1909 roku, ale jeszcze nieformalnie.

W dniu 1 marca 1909 roku księstwo Giedroyciowie – ówcześni właściciele Miękisza Nowego, ofiarowali plac na budowę przyszłej Świątyni o powierzchni 8,5 morga Wpisu do ksiąg notarialnych dokonał Eugeniusz Pawłowicz notariusz z Radymna.

W 1910 roku rozpoczęto budowę plebani. Składała się ona z 4 pokoi, 2 przedsionków, z werandy, kuchni, spiżarni i piwnicy. Znajdowała się ona na tutaj, gdzie obecnie znajduje się budynek Ośrodka Zdrowia. Wybudowano wówczas również stodołę. W tym roku powołano również Komitet Budowy Kościoła. Na czele Komitetu stanął ks. Bikowski a pomagali mu Franciszek Możdżan, Jakub Gonciarz oraz Wojciech Piguła – gospodarze z Miękisza Nowego. Komitet rozpoczął starania o zbiórkę pieniędzy na budowę Świątyni. Ks. Wojciech Rychlicki objął rządy w Ekspozyturze dnia 2 maja 1913 roku. Objął kierownictwo nad Komitetem Budowy Kościoła. Rozpoczęto intensywne starania o budowę kościoła. Ksiądz Rychlicki zdawał sobie sprawę z tego , że kościoła od razu nie wybuduje się, dlatego też zwrócił się z prośbą do właścicieli wsi -  księstwa Gedroyciów z prośbą o sprzedanie starego czworaku położonego naprzeciwko ochronki. Właściciele wyrazili zgodę na sprzedaż wraz z placem . Czworak rozebrano , dokupiono drewna u hr. Zamoyskiego z lasu w Nowej Grobli i rozpoczęto budowę kaplicy według planu ks. Rychlickiego. Kaplica ta usytuowana była obok ochronki – naprzeciw budynków plebani. Przy budowie pracowali cieśle z Miękisza Nowego i Czerniawki. Nad całością budowy czuwał Andrzej Buczek z Czerniawki. Pomagali mu: Józef Buczek, Michał Buczek - z Czerniawki, Mateusz Czesak, Stanisław Bujak, Antoni Piliszko, Michał Sitko – z Miękisza Nowego oraz Józef Dziadura z Tuchli. Budynek miał 12 m długości, 8 m. szerokości i 2,60 m wysokości. Kryty był blachą. Gotowy do użytku był dnia 21 maja 1914 roku.                          Góra

 

Majątek ten rozwijał się do wybuchu pierwszej wojny światowej, czyli do roku 1914. Książę Gedroyć uchodził za bardzo dobrego gospodarza. Z jego inicjatywy pola na „Mokrym” w tamtych czasach nie były mokre, ponieważ przeprowadził tam meliorację. Podobnie uczynił z polami leżącymi za Korczunkami, wcześniej jednak kazał wykarczować około 7 hektarów lasu. Jak wspominają moi rozmówcy, ten projekt i sama realizacja nie miały poparcia u jego żony Małgorzaty. Wówczas to książę miał odpowiedzieć „ Żono, czynię to, bo jest taka konieczność tu i teraz, za 40 lat i tak będzie tutaj rósł las”. Słowa wypowiedziane w 1912 roku sprawdziły się, bowiem w 1951 roku teren ten odebrany wcześniej lasowi, znów został zalesiony. W Korczunkach /za ówczesną wsią/ książę kazał wydobywać torf. Jak wynika z opowieści, zaczęły padać wówczas ulewne deszcze. Wtedy to utonęły w bagnie dwie maszyny do wydobywania torfu. Był to rok 1914 – początek wojny i zapewne, dlatego właściciel nie zdecydował się ich wydobywać. Tkwią, więc one do dnia dzisiejszego w ziemi. Moje rozmówczynie wspominały, że widać było ich fragmenty jeszcze na początku lat siedemdziesiątych.

W czasie nieobecności we wsi Państwa, majątkiem zarządzał / około 1910-1924/ ekonom o nazwisku Suszczyński. Sam dysponował również pokaźnym majątkiem, a jego domostwo znajdowało się w okolicach dzisiejszych zabudowań Państwa Maryjków na „Mokrym”.       W folwarku, na stałe zatrudnionych było kilkanaście osób, m.in. człowiek zajmujący się końmi -Senio z Sieniawki. Do prac wynajmowani byli okoliczni ludzie.

Do dworu księstwa, od drogi głównej / droga ta w tamtym okresie była jednym z głównych traktów w kierunku Lwowa/ prowadziła ponoć przepiękna aleja lipowa, którą bardzo często przejeżdżały różne bryczki i powozy, książę tutaj również przyjmował gości.

Jak się dowiedziałem, to dzięki  Gedroyciowi do Miękisza Nowego zostały sprowadzone siostry zakonne. Miał im wówczas nadać tutaj 7 morgów pola. Zapewne czytelnik teraz zdziwi się skąd siostry do nas przybyły. Sam nie chciałem w to wierzyć, ale moi rozmówcy twierdzili, że to oczywista prawda. Jak już wspominałem własność księstwa była bardzo duża. Do niego należała wówczas i wieś Hamarnia. Na przełomie wieku XIX i XX była to ponoć wieś duża ze szkołą, do której uczęszczały dzieci z Hamarni, Zakopców i Soliłów. Tam też znajdowała się Ochronka, a w niej siostry zakonne. Za namową księdza Ludwika Bikowskiego, książę Gedroyć miał zdecydować się na sprowadzenie tych właśnie sióstr z Hamarni. Zastrzegam, że informacja ta może być tylko przekazem z pokolenia na pokolenie, a dzisiaj nie ma już niestety ludzi, którzy bezpośrednio byliby świadkami tamtych wydarzeń.

 Zadać sobie trzeba pytanie – jak doszło do tego, że tak duży folwark upadł, jakie były bezpośrednie tego przyczyny?.

   

Udało mi się uzyskać oryginalne dokumenty notarialne z roku 1911 i 1922, które to poświadczają sprzedaż ziemi przez księstwo Władysława i Małgorzatę Renatę dwojga imion Gedroyciów na rzecz mieszkańców Miękisza Nowego. Dokumenty te nie mówią jaką powierzchnię gruntu kupuje poszczególny mieszkaniec, wymienione są natomiast numeru działek oraz rodzaj pola. W tych przypadkach są to : rola, łąki, sady, nieużytki a nawet drogi.

    I  WOJNA ŚWIATOWA                                                                                       

5 sierpnia 1914 roku miała miejsce mobilizacja do wojska austriackiego. Tutejsza ludność, zdolni do służby wojskowej, masowo zgłaszali się do wojska. Przez Miękisz przechodziły pułki  czeskie i wiedeńskie. 5 września w Miękiszu Nowym dało się słyszeć coraz to bardziej zbliżającą się kanonadę artyleryjską. Były to odgłosy bitwy w okolicach Oleszyc. Ludność polska żyła w ciągłym strachu w obawie o swoje życie i mienie, ponieważ  wiedzieli, co może ich spotkać z rąk rosyjskich, czuli się bowiem poddanymi cesarza austriackiego Franciszka Józefa. 8 września w Miękiszu Nowym był istny exodus uciekającej ludności z okolicznych wsi. Wszyscy kierowali się w stronę Radymna, byle dalej, byle za San. Tam, tak sądzili, jest blisko twierdza Przemyśl i Rosjanie tam nie dojdą. Ludzie zabierali ze sobą swój najcenniejszy dobytek. Czasem nie było tego wiele, zwykły tobołek z bochenkiem chleba, osełką masła i sera. Czasem była to krowa, jedyna żywicielka całej rodziny. Rzadko, kto dysponował końmi, które ciągnęły wóz. Ludzie uciekali głównie piechotą, byle dalej od wroga. Wszyscy bardzo się śpieszyli, ponieważ krążyła pogłoska, że Rosjanie mają zamiar wysadzić most na Sanie, a wówczas droga ucieczki została by odcięta. Ucieka również, w obawie przed utratą, życia, ks. Rychlicki wraz z dwiema służącymi oraz siostrami zakonnymi: Rozalią i Franciszką. Oddziały rosyjskie – Kozacy, pojawiły się w Miękiszu Nowym 9 września około 8 rano.   Ksiądz Rychlicki przebywał u kolegów księży w okolicach Przemyśla, Rzeszowa i Krosna. Powrócił do Miękisza Nowego w dniu 10 grudnia 1914 roku. Zastał budynki nie tknięte, tylko okoliczna ludność tak Polacy jak i Rusini pozabierali wszystko to, co nadawało się do jedzenia. Ksiądz Rychlicki wspomina, że Rosjanie w Miękiszu nie zachowywali się aż tak źle jak np. w Radymnie, gdzie rozbijali i grabili sklepy, rabowali ludziom  w zasadzie wszystko, co przedstawiało jakąkolwiek wartość. Wśród ludności szerzył się głód, wysprzedawano Rosjanom, co się tylko dało, aby tylko przeżyć. W Bukowinie znajdował się majątek hrabiego Zamoyskiego. Zajęli go Rosjanie. Stamtąd okoliczna ludność zabierała lub kupowała zboże, mąkę. Majątek ten w tamtym czasie zupełnie podupadł.

W Miękiszu Nowym nie było regularnej armii rosyjskiej tylko kilka razy w tygodni przyjeżdżał oddział kozacki, aby zapoznać się z sytuacją we wsi.

Dnia 25 maja 1915 roku w Miękiszu Nowym ustaliła się linia frontu między wojskami rosyjskimi / Trójporozumienia/ a wojskami austriacko-niemickimi /Trójprzymierza/. Artyleria rosyjska zajęła stanowiska w okolicy dzisiejszej drogi prowadzącej do Tuchli.

Tego dnia, w wyniku ostrzałów artyleryjskich, spłonęło kilka gospodarstw na początku wsi od strony Bukowiny. W armii rosyjskiej, tak jak i w austriackiej czy niemieckiej byli Polacy. To, że Miękisz Nowy nie spłonął w tym czasie całkowicie, należy zawdzięczać właśnie Polakom wcielonym do armii rosyjskiej. Oni to właśnie pomogli schronić się ks. Rychlickiemu. Księstwo Władysław i Małgorzata Gedroyciowie wyjechali w pośpiechu   na Wołyń do swoich rodzinnych stron.

We wsi paliły się domy, stajnie, stodoły / wszystkie kryte były strzechą/, spaliła się m.in. stodoła na plebani a z budynku mieszkalnego plebani, w wyniku pobliskiego wybuchu pocisku artyleryjskiego, spadła dachówka, następnie budynek stanął w płomieniach i momentalnie spłonął. Zniszczona został także ochronka i kaplica. zobacz więcej   http://republika.pl/adarop/index.html

 Jak już wspominałem majątek funkcjonował do wybuchu I wojny światowej. W momencie wejścia na nasz teren wojsk rosyjskich rodzina Gedroyciów wraz z dziećmi Agnieszką, Lilianną i Witoldem, zmuszona była opuścić nasze tereny i udać się w swe rodzinne strony na Wołyń. Prawdopodobnie  stamtąd Rosjanie wywieźli ich w głąb Rosji. W okresie wojennym majątek zupełnie podupadł, po prostu nie było gospodarza, a obecność wojsk austriackich i rosyjskich przyczyniła się bezpośrednio do upadku. Z majątku najpierw Austriacy, a później Rosjanie zabrali wszystkie konie i bydło. Wcześniejsze nakłady włożone w melioracje znacznie uszczupliły kapitał.

(...)Właściciele wrócili do Miękisza około 1919 roku. Zastali swoje dobra w opłakanym wręcz stanie. Przenieśli się do Kulikowa, przyjeżdżali jednak do wsi. Byli w dniu 26 października 1919 roku podczas uroczystości poświęcenia naszego kościoła, przyjeżdżali i później, gdzieś do około 1930 roku. Następnie zamieszkali w Jarosławiu. Ich syn Witold studiował w Warszawie i tam według relacji moich rozmówców zamieszkali na stałe. Dwór i budynki zostały rozebrane w latach trzydziestych, pola zakupione przez innych właścicieli /szlachtę/, ludność napływową i okolicznych mieszkańców.

Fragment  dokumentu /kupno ziemi przez Franciszka i Katarzynę Świerczków/ z 20 października 1921 roku ukazuje podpisy kupujących, świadków oraz podpisy księstwa Gedroyciów.

Wspomnienia o tych właścicielach są jak najlepsze. Książę, ponoć słynął ze swej stanowczości, jego żona Małgorzata nigdy nie dopuszczała do tego, aby ludzie pierwsi jej się kłaniali, sama mówiąc „Dzień dobry, Szczęść Wam Boże”. Wspominają również, że księżna wręcz chciała, aby jej dzieci bawiły się z dziećmi chłopskimi i często je zapraszała do siebie, częstując przy tym różnymi smakołykami.       Góra


Z relacji mojego taty Antoniego Stankiewicza.

W 1927 r państwo Gedroyciowie, a wraz z nimi rodzina Stankiewiczów opuścili Kulików i zamieszkali w Żubraczem k/ Cisnej. Prawdopodobnie przyczyną wyjazdu była choroba córki Jadwigi. Zdecydowali się osiedlić w górach. Kupili majątek od Gertnera. Miał 3000 ha lasu. Dopóki Gertner się nie wyprowadził mieszkali w barakach. Władysław i Małgorzata Gedroyciowie mieli córkę Paulinę, Jadwigę, Zofię i syna Witolda.

Jadwiga urodziła syna Andrzeja i córkę Irenę. Dzieci nie chodziły do szkoły, uczyła ich niezamężna ciotka ze Lwowa.

Władysław Ignacy Marek Gedroyć, Born: 8 May 1862, Horodnica. Married 4 Apr 1904, Horodec, to Margueritte Renée de Pourbaix, Died: 7 Apr 1943, Żubracze  Tree
 

Andrzej był młodszy od mojego taty o 6 lat, a więc urodził  się w 1930 r, Z wykształcenia inżynier rolnik, prowadził gospodarstwo w Koszalinie.

Irena młodsza o 3 lata od Andrzeja, urodziła się w 1933 r 

Małgorzata -Margueritte Renée de Pourbaix -ur: 23 Apr 1880, Fourmie, Belgia, żona Władysława ślub 4 kwietnia 1904 r , w Horodec,  zmarła 5 stycznia 1953, Białogard Tree

Jadwiga -córka państwa Giedroyciów (*2 stycznia 1907, w Miękiszu Nowym), wyszła za mąż za Marka Kociatkiewicza (ślub 27 grudnia 1927 r) . Zarówno Marek, jak i jego brat Piotr ukończyli Uniwersytet Lwowski. Tato-Antoni Stankiewicz wspomina, że pamięta ich kąpiących się w rzece Solince.  Tree

Marek Kociatkiewicz (*10 czerwiec 1903, Lwów)- mąż Jadwigi, był wójtem przed wojną. W 1939 r przekroczył granicę i przez Węgry, Jugosławię, Egipt dostał się do Anglii. Wrócił z Anglii do kraju w 1949 r. Zamieszkał w Koszalinie i tam zmarł 16 czerwca 1992. Tree

Mój dziadek, Jan Stankiewicz był gajowym u Gedroyciów i wraz z Janem i Adolfem Filipczakiem organizował przerzut ludności na Węgry. W okresie od jesieni 1939 r do początku 1940 r granicę przekroczyło 500-600 osób.

13 kwietnia 1940 roku mój  tato, Antoni Stankiewicz- (wówczas 16-letni chłopiec), Jadwiga Kociatkiewiczowa oraz pani Porzycka - wdowa (?) po majorze i jakiś student ze Lwowa, (który mieszkał z panią Porzycką w Żubraczem około 1 miesiąca), z pomocą Józefa Woźnicy zostali przeprowadzeni do granicy polsko-węgierskiej. Pani Porzycka miała szłapy na nogach, pozostali szli na nartach. Po dwóch nieprzespanych nocach dotarli do pasa granicznego w Kissbereżne (na Węgrzech) nad ranem. Natknęli się na słowackiego żołnierza, który chciał ich deportować z powrotem do kraju. Pomógł im słowacki ksiądz, który widząc zamieszanie, włączył się do rozmowy (z Kociatkiewiczową rozmawiał po łacinie) i kazał Słowakowi wracać do swojej jednostki. Żołnierz uległ namowom księdza, przekupiony przez p. Porzycką (dostał od niej zegarek), pozwolił im przejść na stronę węgierską. Cały dzień przeczekali w jakiejś chałupie chłopskiej, w ukryciu  przed patrolem węgierskim. Po zmroku  zostali przewiezieni furmanką, jako chorzy do pobliskiego miasteczka. Mogli już legalnie poruszać się po Węgrzech. Z pomocą policji dojechali do Ungwaru do "konsulatu" w tym mieście. Będąc już w konsulacie pani Jadwiga zaanonsowała się telefonicznie i po chwili z góry zszedł przystojny, siwy pan. Zmierzył okiem przybyszów i powiedział:

"Po co Panie tutaj przyszły? Bo tych dwóch panów będą tutaj potrzebować, ale miejsce Pań jest w kraju, aby zająć się chorymi, udzielać pomocy rannym". Zaskoczyło to bardzo panią Jadwigę.

Każdy z nich dostał po 20 pengów i odesłano ich koleją do Budapesztu. Mieszkali w komfortowej 5-piętrowej kamienicy przez prawie miesiąc. Po 3 tygodniach pobytu w Budapeszcie, pani Kociatkiewiczowa, być może zachęcona pomysłem konsula wróciła do kraju.   zobacz więcej

W latach okupacji w miejscowym dworze w Żubraczem u Jadwigi Kociatkiewiczowej z Gedroyćów (ps."Renia"), znajdował się punkt etapowy trasy kurierskiej prowadzącej na Węgry.

Na starym cmentarzu w Żubraczem k/Cisnej znajduje się nagrobek księcia Władysława Gedroyća, przedostatniego właściciela miejscowego majątku.  Właściwie znajduje się tam 2 tablice nagrobne. Na starej tablicy, powalonej w trawie, leżącej obok grobowca wyryty jest napis: " *9 V 1861 †7 IV 1943 Władysław ks. Gedroyć". Na tablicy grobowca z lastrika wyryty jest napis: " Władysław Książę Gedroyć *8 V 1862 †7 IV 1943 Pan na Żubraczach Ave Maria ".

 

 

 

         Sentymentalna podróż do Żubraczego   Zubracze Foto


"Genealogia" w opracowaniu Włodzimierza Dworzaczka,
PWN, Warszawa 1959, strona 84:
 
"W zaborze austriackim całej szlachcie chcącej legitymować się i zasiadać w Stanach nakazano w r. 1782 przedłożyć rządowi krajowemu kolorowe rysunki przysługujących herbów z ich opisami oraz dowody na prawo używania tych
herbów. Dowodami tymi miały być: oryginalne dokumenty, wyciągi z akt grodzkich i ziemskich, świadectwa magnatów wyznaczonych do badania dowodów szlachectwa, w braku zaś dokumentów wyciągi z Paprockiego, Okolskiego i Niesieckiego, uznanych za powagi równe źródłom. Potem od Wydziału Stanowego przejął te sprawy Wydział Krajowy we Lwowie i tam prowadzono metryki szlacheckie oraz wydawano certyfikaty szlachectwa dla osób pochodzących najdalej
w drugim stopniu od wylegitymowanych. Gdy chodziło o dalszych potomków, potrzebne było zezwolenie ministra spraw wewnętrznych.
  Urzędowym wykazem osób wylegitymowanych w Galicji jest
Poczet szlachty galicyjskiej i bukowińskiej, Lw. 1857"
 

Nazwisko, przydomek, herb, stopień szlachectwa, imię Charakter Który monarcha zatwierdził dawne polskie szlachectwo, lub nadał nowe szlachectwo? - Który urząd, i kiedy zatwierdził albo uznał dawne polskie szlachectwo? Kiedy indygenat nadano?
Giedrojć Xiążę Ignacy Członek Stanów Lwow. Sąd grodzki r.1782.

http://webmedia.pl/wacekps/gastr065.htm

 

 Sentymentalna podróż do Żubraczego 


Po roku 1945 wieś Żubracze została zniszczona i wysiedlona.

Kociatkiewiczowie i Stankiewiczowie po  wojnie osiedlili się w Nysie.

         Księga Gości-przeglądanie    

 


  Powrót do strony głównej                             Top